Otwarcie sezonu w domu Hansenów w Szuminie

Czas czytania: 1 min

Rusza sprzedaż biletów na wiosenne i letnie wycieczki do Domu Zofii i Oskara Hansenów w Szuminie.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie stało się właścicielem domu architektów w grudniu ubiegłego roku i zaczyna program inwentaryzacji oraz zabezpieczania tego wyjątkowego przykładu Formy Otwartej. W 2018 roku dom będzie w wyznaczone dni udostępniany zwiedzającym. Przygotowaliśmy ofertę wycieczek rowerowych, autokarowych oraz dni otwartych, w których nasi widzowie na własną rękę dojadą do Szumina.

Mamy też dla wszystkich przyjaciół Szumina dobrą informację: w Delegaturze Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Siedlcach rozpoczęła się procedura wpisu Domu Hansenów do Rejestru Zabytków. Wpis pozwoli chronić obiekt we współpracy z konserwatorami. W najbliższym czasie będziemy się starać pozyskać środki na jego pełną konserwację. Rok 2018 będzie czasem inwentaryzacji domu, badań architektonicznych i przygotowania długofalowej strategii ochrony zabytku. Pilnych prac wymaga gołębnik i dachy nad częścią gospodarczą domu. Dom Hansenów jest czynny tylko w wybrane dni.

Oskar Hansen i osiedle jego projektu w Lublinie

Czas czytania: 9 min

Pewnego wieczoru odwiedziłem w Lublinie koleżankę, która mieszkała na osiedlu Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Wysoki punktowiec przy samej ulicy. W środku zaskoczyła mnie niestandardowo urządzona klatka schodowa z windą pośrodku, ze schodami dookoła szybu windy, z dziwnie ułożonymi poziomami kolejnych pięter.

Mieszkanko koleżanki maleńkie, po prawej od wejścia kuchnia, dosłownie dwa na dwa metry, na wprost wejścia pokój gościnny, mały hall z całkiem sporą łazienką pośrodku, po lewej zaś najdziwniejsze pomieszczenie, pokój koleżanki. Całe pięć metrów długości i dwa szerokości. Na jednej ścianie regał, na drugiej wersalka. Po jej rozłożeniu chyba już nie dało się po tym pokoju poruszać. – Ten kto projektował to mieszkanie, powinien za karę tu mieszkać – skomentowała moje zdziwienie wnętrzem koleżanka. Puściłem tę uwagę mimo uszu, a nie powinienem. Kilka lat później dowiedziałem się, kto projektował to mieszkanie, blok i osiedle. Oskar Hansen.

Architekt Oskar Hansen

Czy idąc przez jakiekolwiek osiedle mieszkaniowe kiedykolwiek zastanawialiście się nad jego ideą? Czy przyglądaliście się rozmieszczeniu poszczególnych bloków, placom zabaw, osiedlowym alejkom, zieleni osiedlowej, budynkom usługowym? Nie? Ja też nigdy nie zaprzątałem sobie głowy tym, co może stać za ideą blokowiska. Ot więzienie z wielkiej płyty podzielone na klatki, na które ich mieszkańcy zaciągają kredyty na całe życie. Zawsze patrzyłem na masowe budownictwo mieszkaniowe raczej w kontekście potrzeby mieszkaniowych nie zaś jakichś górnolotnych idei architektonicznych. Podziwiałem za to projekty domów mieszkalnych: modernistyczne wille Poznania, bauhausowskie kubiki Tel Awiwu, postmodernistyczną zabudowę Berlina, secesyjne kamienice Rygi, skandynawską prostotę domów Oslo, designerskie kondominia Rzymu, futurystyczne mieszkania Seulu. Jednak moje postrzeganie budownictwa osiedlowego zmieniło się za sprawą znakomitej książki pt. “Zaczyn” Filipa Springera, odkrywającej przed czytelnikami postać wybitnego architekta, jakim był Oskar Hansen.

Czytając tę książkę nie mogłem uwierzyć jak to się stało, że nigdy wcześniej nie zetknąłem się z tak nietuzinkową postacią, jak Oskar Hansen. W dodatku z kimś, kto miał tak niesamowity wpływ na wygląd wielu polskich miast. Kimś, kto opracował nowatorskie teorie architektoniczne w czasach, gdy jedyną myślą polskich architektów była odbudowa kraju po wojnie. Architektem, który zetknął się z najwybitniejszymi twórcami swoich czasów, Pablem Picasso i Le Corbusierem. Skromnym idealistą, który porzucił ofertę pracy w Londynie i mając otwarte drzwi do światowej architektury wybrał Polskę z jej siermiężnym, socjalistycznym ustrojem i zacofaniem gospodarczym. Może szaleńcem, który uważał, że tylko w socjalistycznej Polsce może zrealizować swoje idee Formy Otwartej i Linearnego Systemu Ciągłego. Na pewno jednak niesamowicie zdolnym artystą, który pozostawił po sobie niewiele realizacji i trochę niezasłużenie, nie stał się ikoną polskiej architektury. W końcu Finem, który pokochał Polskę i pozostał jej wierny.

Forma Otwarta to nowatorska idea, którą stworzył Oskar Hansen i jego żona Zofia Hansen. W uproszczeniu mówiąc, wg tej teorii architektura miała służyć człowiekowi w taki sposób, aby sam ją kształtował. Dzieło architektoniczne miało być jedynie teatrem życia ludzi, którzy je zapełniają. Artysta uważał, że architektura sama w sobie nic nie znaczy, dopiero używanie jej przez człowieka nadaje jej sens. Dlatego architektura w tej koncepcji pozostawała otwarta na człowieka i jego działania. Mieszkaniec domu, bloku czy osiedla mógł wpływać na jego kształt, zmieniać układ mieszkań, malować dowolnie elewację swojego mieszkania itd. Niestety najlepsza realizacja Formy Otwartej, czyli osiedle Słowackiego w Lublinie, padła niejako ofiarą tej idei. Po kilku latach od wybudowania osiedla, w jego centralnym punkcie postawiono kościół nijak nie przystający do otoczenia. Teoria Formy Otwartej zadziałała w pełni, efekt dla ludzi był zgodny z założeniami teorii, ale dla architektury osiedla był to cios niszczący jego spójność i walory artystyczne.

Sylwetka Oskara Hansena nakreślona w książce Springera to postać wielowymiarowa. Architekt, malarz, pedagog, teoretyk sztuki, wybitnie bystry i zdolny twórca. Rozmówcy, których opinie autor wykorzystał w książce, dzielą się na wyznawców talentu architekta i tych, którzy do dziś nie potrafią zrozumieć jego idei, uważając, że Oskar Hansen do końca brnął w zupełnie utopijne rozwiązania.

Pomysł Hansena to oczywiście była utopia, ale jakże to było szalone, porywające i jednocześnie logiczne. Dziś nikt już takich utopii nie wymyśla.*

Oskar Hansen i jego osiedle

Ja zaliczam się jednak do tej pierwszej grupy, a osiedle Słowackiego w Lublinie uważam za niesamowite, nowatorskie, intrygujące, zaskakujące i po prostu piękne! Już przy pierwszym spotkaniu z osiedlem, które zaprojektował Oskar Hansen, podczas tej pamiętnej wizyty u koleżanki, zaskoczyła mnie konstrukcja bloku, w którym mieszkała. Za drugim razem, już po lekturze książki Springera, poznałem to osiedle od najmniej oczywistej strony, tzw. “muru chińskiego”, jak zwykli zwać najdłuższy, meandrujący blok osiedla jego mieszkańcy. Podjechałem autem na parking od ulicy Balladyny. Zobaczyłem wielką ścianę długiego bloku z dziwnymi nadbudówkami, wyglądającymi niczym gołębniki (Oskar Hansen kochał gołębie, więc mogła to być inspiracja wprost z jego hobby). Budki te miały służyć za pracownie artystów. Trochę mnie ten mur bloku onieśmielił, podniesiony jeszcze na skarpie nie wyglądał zapraszająco, raczej jakby chronił wnętrze osiedla i jego mieszkańców niczym mury średniowiecznych miast czy zamków. W końcu byłem tu intruzem. Odważyłem się jednak przejść przez jeden z wąskich niczym ucho igielne prześwitów w tym długim murze. Powitały mnie przepiękne mozaiki, prace powstałe w ramach Lubelskich Spotkań Plastycznych odbywających się na osiedlu w latach 1976-1979. Było to jedno z najważniejszych powojennych działań artystycznych w przestrzeni miejskiej, a na osiedlach Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej pozostało po tych spotkaniach sporo ciekawych dzieł sztuki. W prześwicie zastanowiła mnie też dziwna konstrukcja, jakby szykana uniemożliwiająca przejazd przez prześwit większym pojazdem. To wywietrznik piwnic, a jednocześnie zsyp na ziemniaki czy inne produkty, które łatwiej w ten sposób było dostarczać do piwnicy. Znacie podobne rozwiązania na współczesnych osiedlach?

Kiedy już przeszedłem przez prześwit do wnętrza osiedla, zaskoczyła mnie zieleń, słońce, harmonia, cisza i spokój! Jakże tu przyjemnie, jakże znakomicie przestrzennie, kolejne bloki usadowione są tak, że nie sposób zaglądać do mieszkań sąsiadom (co jest zmorą współczesnych osiedli, gdzie deweloperzy starają się wcisnąć na działki jak najwięcej bloków). Ascetyczne place zabaw wyniesione są ponad poziom przestronnych chodników. Te place to także idea Hansenów. Kilka prostych instalacji z pomalowanych rur, które miały pobudzać wyobraźnię dzieciaków. Co za wspaniały i prosty pomysł! Przy najdłuższym meandrującym bloku musiałem przejść kilka razy. Jego wewnętrzna elewacja jest niesamowita. Upstrzona ukwieconymi balkonikami, z których każdy jest niepowtarzalny, nieco mi przypomniała skąpane w słońcu śródziemnomorskie balkony z wywieszonym praniem. Tu także balkony mieszkańcy adaptują po swojemu: obudowują, obsadzają kwiatami, stawiają sztuczne wrony, albo wieszają płyty kompaktowe dla odstraszania gołębi (czyżby jednak gołębie zadomowiły się we wspomnianych gołębnikach zamiast artystów?). Dopiero kiedy stanie się w którymś miejscu przed tym blokiem, na jednym lub drugim końcu, albo po środku, doskonale widać, jak nowatorskie rozwiązanie zaproponował Oskar Hansen. Czy zachwyciłby Was widok dzisiejszego bloku, gdybyście stanęli na końcu budynku? Tutaj widok zachwyca dzięki lekkiemu łukowi po jakim poprowadzono blok, dlatego z każdej perspektywy widać niemal wszystkie balkony i mieszkania w tym budynku.

Linearny System Ciągły

Jeśli popatrzycie na osiedle Słowackiego w Lublinie z lotu ptaka (dzięki mapom Google), to zobaczycie niemal idealną emanację kolejnej idei, którą wymyślił Oskara Hansen, czyli Linearnego Systemu Ciągłego. Osiedle w Lublinie jest realizacją tej idei, wywiedzionej zresztą z teorii Formy Otwartej, w mikro skali. Początkowo wszystkie bloki miały być nawet połączone ze sobą. Zerknijcie na mapę, jak pięknie w liniach układają się wewnętrzne budynki osiedla Słowackiego, jak okalają je te meandrujące, długie bloki na zewnątrz osiedla. Jak perfekcyjnie to osiedle zaprojektowano z punktu widzenia użytkowego. Znajduje się tu strefa obsługiwana i strefa obsługująca. W tej pierwszej jest (teoretycznie, o tym za chwilę) zakaz ruchu pojazdów, to strefa do życia, mieszkania, korzystania z uroków osiedlowej zieleni, czy z Teatru Formy Otwartej. W dwóch strefach obsługujących znajdują się garaże, budynki gospodarcze, parkingi, dojazdy. Tutaj zlokalizowany jest też kompleks targowy z bardzo ciekawą architekturą, który taż zaprojektował Oskar Hansen i który także padł ofiarą idei Formy Otwartej. Dziś upstrzony jest reklamowymi plandekami, a handel odbywa się na prowizorycznych straganach, zamiast na przeznaczonych na ten cel betonowych stołach wewnątrz kompleksu.

Trójwymiarowy widok osiedla Słowackiego

Widok osiedla w Google Maps.

LSC istnieje po to, by zbliżyć człowieka do człowieka, umożliwić mu wolny wybór sposobu życia. Żyjąc w LSC, ci, co urodzili się później, nie będą musieli mieszkać dalej od centrum, jak w mieście centrycznym**

Linearny System Ciągły to założenie, w którym Oskar Hansen postulował, aby cały kraj podzielić na cztery strefy ciągnące się od południa ku północy. Strefy te miały być rozlokowane wzdłuż największych rzek i wchłonąć miały także istniejące miasta. W systemie tym linie mieszkaniowe miały być zlokalizowane najbliżej cetrów miast, nieco oddalone miały być tereny rekreacyjne, potem rolnicze, a najdalej od miejsc mieszkalnych miały znajdować się strefy przemysłowe. W utopijnej wizji architekta, zbędne byłyby centra miasta rozumiane tradycyjnie, bo wszelkie usługi byłyby dostępne w odległości spaceru od miejsca zamieszkania, a do większych sklepów czy urzędów dojeżdżałoby się komunikacją, w której przesiadki następowałyby w ruchu. Zdaniem Hansena takie ulokowanie miast i stref mieszkalnych umożliwiałoby przede wszystkim doskonałe napowietrzenie przestrzeni wzdłuż linii zabudowy. Założenie to miało być odpowiedzią na wyczerpujący się format miast centrycznych, ciasnych, ze zbyt wielkim ruchem kołowym, z problemami komunikacyjnymi.

Idea, którą przedstawił Oskar Hansen znalazła nawet przez pewien czas zrozumienie u władz państwowych, które zleciły twórcy stojącemu na czele grupy architektów i urbanistów opracowanie koncepcji budowy Ursynowa wg tego pomysłu. Dziś jadąc aleją KEN przez Ursynów można dostrzec głębokie echa hansenowskiej koncepcji. Wielu badaczy tematu twierdzi jednak, że te realizacje przez to, że ich twórcy swobodnie potraktowali idee Hansena, są bardzo niefunkcjonalne i niespójne. Linearny System Ciągły nie znalazł w powojennej Polsce zbyt wielu entuzjastów, podobnie jak inne propozycje Oskara Hansena, m.in. rewelacyjny w swoim zamyśle pomnik ofiar faszyzmu pt. Droga, który miał powstać w Auschwitz oraz nowatorska koncepcja przebudowy Zachęty. Ale do dziś wielu wybitnych architektów i krytyków sztuki podkreśla, że idee Oskara Hansena, chociaż były utopijne, są bardzo spójne i logiczne. Patrząc na założenia systemu LSC z dzisiejszej perspektywy, mógłby on być panaceum na wiecznie zakorkowane miasta oraz coraz bardziej uciążliwy smog, a czytając o takich koncepcjach, jak Hyperloop Elona Muska, można z łatwością wyobrazić sobie, jak te idee mogłyby być dziś popularne, gdyby Oskar Hansen nie wyprzedził swoich czasów.

To, co on postulował, już się dzieje. To są wszystko układy linearne podpięte pod bezkolizyjną komunikację. Tyle, że dziś to się dzieje chaotycznie, niedoskonale. A on chciał ten proces jakoś zaprogramować. Z problemami, które on wtedy dostrzegł, do dziś sobie nie poradziliśmy. One tylko narosły.***

Ofiary Formy Otwartej

Mieszkańcy osiedla Słowackiego w Lublinie nie są zachwyceni swoimi mieszkaniami. Narzekają na krzywizny, ciasnotę, przemarzanie ścian, źle usytuowane balkony ze ściankami działowymi wypadającymi w oknach. I faktycznie, chociaż projekt Hansenów wyprzedzał swoje czasy, to zderzył się z socrealistyczną bylejakością i partactwem. Wizja osiedla była przełomowa, architektom udało się zaprojektować osiedle, w którym na mniejszym obszarze umieścili więcej mieszkań i w niższej cenie niż na pobliskim osiedlu Mickiewicza. Mieszkańcy takich współczesnych osiedli, jak osławione Miasteczko Wilanów i wielu innych nowych, polskich osiedli mogą jedynie pozazdrościć tym, którzy mieszkają na LSM w Lublinie zieleni i przestrzeni. Wnętrza mieszkalne Hansenowie projektowali pod kątem konkretnych wymagań określonych grup, mieszkania były jednak przydzielane, jak to w tamtych czasach, z rozdzielnika. Zdarzało się, że okazywały się zupełnie nieprzystające do potrzeb danego mieszkańca. Za to niewątpliwą zaletą projektu wg Formy Otwartej była możliwość swobodnego aranżowania mieszkań. Ściany nośne bloków znajdują się jedynie na zewnątrz, wewnętrzne ścianki działowe można było swobodnie wyburzać, zmieniać, a nawet łączyć kilka mieszkań. Słynną jest już anegdota pewnego mieszkańca osiedla, który otrzymał z żoną i dwójką dzieci dwupokojowe mieszkanie, po kilku latach wykupił mieszkanie obok i powiększył metraż, a po paru latach po rozwodzie z żoną postawił ścianę tworząc osobne mieszkania dla zwaśnionych eksmałżonków. Ta anegdota doskonale opisuje Formę Otwartą Hansenów.

Szkoda, że piękny projekt zderzył się z bylejakością wykonania w topornych czasach późnego PRL-u. Przykładem na to, jak ówczesne budownictwo traktowało szlachetną w swoich założeniach koncepcję architektoniczną, może być budynek Młodzieżowego Domu Kultury, który powstał w centrum osiedla. Budowlańcy do tego stopnia bojkotowali dzieło architektów i tak niedokładnie wypełniali ich założenia, że na postawione mury nie dało się położyć przywiezionego na plac budowy dachu, bo nie był spasowany. Budynek ostatecznie nie został nigdy ukończony, koszty jego eksploatacji były tak duże, że w 1999 roku zdecydowano o jego rozbiórce. Ale, że życie nie znosi próżni, plac po budynku nie został pozostawiony sam sobie. Magistrat (była to jedyna miejska działka na terenie spółdzielni) odsprzedał działkę lubelskiej kurii. Na osiedlu, mimo protestów mieszkańców, powstał szkaradny kościół. Nie dość, że zdominował przestrzeń osiedla, to dodatkowo brutalnie złamał założenia osiedla, które mimo, że nie jest zamknięte, jak wiele współczesnych osiedli, wyrugowano z niego ruch samochodów, dzięki czemu było bezpieczne i przyjazne pieszym. Pojawienie się kościoła oraz parkingu przy parafii, zaburzyło ten oryginalny koncept miejsca bez samochodów, bezpowrotnie zniszczyło klimat wspaniałego osiedla. Z drugiej strony, zadziałała idea Formy Otwartej, ludzie przekształcili osiedle dopasowując je do swoich potrzeb, w tym przypadku duchowych. Szkoda tej nieprzemyślanej degradacji modernistycznego zabytku architektonicznego. Postulowane są co prawda rozmaite koncepcje “uratowania” tego, co zostało na osiedlu popsute, ale póki co Forma Otwarta działa bez zarzutów, a do kościoła przyrastają nowe budynki, podobnie jak w pobliskim kompleksie handlowym. Nawet Teatr Formy Otwartej, który miał być w założeniu miejscem spotkań mieszkańców, stał się idealnym przykładem teorii, którą całe życie lansował Oskar Hansen. Dziś opustoszały i zdegradowany obiekt służy jako miejsce do ćwiczeń parkour dla miejscowej młodzieży. Architektura została wypełniona życiem.

Osiedle Hansena zabytkiem

Lublin może poszczycić się wieloma ciekawymi zabytkami, które przyciągają do miasta turystów. Dzięki niedawno uruchomionemu portowi lotniczemu w Świdniku, do miasta przybywają też goście z Europy i z całego świata. Odwiedzają renesansową starówkę, zamek z kaplicą św. Trójcy, były obóz koncentracyjny na Majdanku. Pewnie zatrzymają się na odrestaurowanym Placu Litewskim. Chyba jednak niewielu turystów spodziewa się, że w Lublinie znajduje się najwyższej światowej klasy zabytek architektury modernizmu. Najpełniejsza na świecie realizacja teorii Formy Otwartej autorstwa wybitnego architekta Oskara Hansena. Architekta, który pozostał wierny swoim ideałom w siermiężnej Polsce okresu stalinizmu, chociaż mógł zostać światowym starchitektem. Cieszy więc książka Springera przybliżająca Hansenów. Cieszy norweska uczelnia w Bergen kształcąca w kierunku tzw. architektury inkluzywnej, dumnie podkreślająca swój związek z Formą Otwartą polskiego architekta. Cieszą inicjatywy podejmowane przez pasjonatów architektury modernistycznej w Lublinie, cieszą projekty, które popularyzują wiedzę o osiedlu Słowackiego i jego twórcach.

Moim zdaniem jednak to ciągle za mało. Osiedle na LSM mogłoby się stać kolejnym zabytkiem, wręcz kolejną perłą Lublina, gdyby wiedza o Hansenach i ich dziełach była przekazywana w szkołach powszechnych, na uczelniach artystycznych, wśród współczesnych architektów. Wierzę, że kiedyś tak się stanie i Oskarowi Hansenowi zostanie oddany szacunek, na jaki zapracował, a osiedle Słowackiego stanie się obiektem kultu, jak wiele współczesnych budowli, żeby wspomnieć położony w Kalifornii dom Franka Gehry’ego (pochodzącego zresztą z Polski), pod który od lat pielgrzymują wycieczki studentów architektury z całego świata. Jestem zdania, że Oskar Hansen na to zasłużył nie tylko swoją wizją architektury jako procesu społecznego, ale także uniwersalnością swojej idea fix, którą późniejsi twórcy włączali w zupełnie inne niż architektura realizacje, np. filmowe, performance, a nawet gry. Oryginalna koncepcja Formy Otwartej zapoczątkowana w 1959 roku stała się nawet istotną podwaliną polskiej sztuki krytycznej, a z Oskarem Hansenem współpracowali tacy artyści tego nurtu, jak: Katarzyna Kozyra, Paweł Althamer czy Artur Żmijewski. Ale to już zupełnie inna historia…

Osiedle im. Juliusza Słowackiego w Lublinie zostało zbudowane w latach 1965-1970. Było to drugie w zasobach Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej osiedle po pobliskim osiedlu Mickiewicza. Na powierzchni 17 ha znajdują się 3 zewnętrzne pięciopiętrowe bloki przy ul. Balladyny i Skierki, po 3 jedenastopiętrowe punktowce przy ul. Wileńskiej i Zana oraz 9 mniejszych bloków wewnątrz osiedla. Łącznie w 18 budynkach w prawie 2 tys. lokali mieszka niemal 4,5 tys. osób. Do osiedla należy też szkoła, żłobek i przedszkole, ośrodek zdrowia, kompleks handlowy i Teatr Formy Otwartej. Dojechać można tu z centrum Lublina trolejbusami linii 150, 151, 152, 153, 155, 158. Dziś osiedla LSM są jednymi z najpopularniejszych miejsc, w których mieszkania wynajmują studenci lubelskich uczelni.

* Konrad Kucza-Kuczyński w “Zaczyn” Filip Springer.
** Rozmowa Włodzimierza Włodarczyka z Oskarem Hansenem za “Zaczyn” Filipa Springera.
*** Konrad Kucza-Kuczyński w “Zaczyn” Filip Springer.

Galeria